Za czasów Rubensa było inaczej, ale
niekoniecznie lepiej.
Wszyscy wokół narzekają na erę
anoreksji, wystających kości, specyfików do odchudzania, czy też
wiecznie szczuplejszych gwiazd z pierwszych stron gazet. Każdy
twierdzi, że wartość chudego piękna jest złem samym w sobie, no
ale dlaczego? Czy nie lepiej zawiesza nam się oko na szczuplutkich
modelkach mających niedowagę, aniżeli na wielkich, bądź co bądź,
często obleśnych fankach budek z fast foodami? Czy nie lepiej jest
rozmawiać o co raz lepszej figurze Rihanny niż o co raz większym
tyłku Jennifer Lopez? Oczywiście, że lepiej! W ten sposób nie
tylko zaczynamy patrzeć bardziej krytycznym okiem na samych siebie,
ale też dostajemy większej motywacji do tego, by coś w swoim życiu
zmienić. A bądźmy szczerzy, jak często jest co zmieniać! Trochę
więcej ciała tam gdzie nie powinno go być, boczki, szerokie uda,
niekształtne łydki.. Jest tak wiele kompleksów z którymi
powinnyśmy walczyć, by czuć się wyjątkowo! Mamy tak wiele wad,
które niwelują nasze najwspanialsze plany i marzenia. Po co stać w
miejscu, skoro możemy coś zmienić? Zdrowa dieta, aktywny tryb
życia, pozbycie się z codziennego ''trybu żywieniowego”
wszelkich pustych kalorii. Życie od razu staje się lepsze, kiedy
mozolnym, bo mozolnym krokiem zbliżamy się do perfekcjonizmu
stworzonego przez nas samych, a co raz częściej przez
skomercjalizowany rynek medialny.
Jednakowoż patrząc na to
nieschizofrenicznym okiem (tj. nie moim), wszystko co napisałam
jest stertą bzdur i bujdy na resorach. A nawet gorzej. Mogę wyjść
na krzewicielkę dewizy 'wygrywa ten kto traci' (oczywiście zbędne
kilogramy). W rzeczywistości na co dzień słyszymy, czytamy i
pochłaniamy rady mądrych psychoanalityków, starających się nam
wmówić, że jeśli zaakceptujemy samych siebie, to świat również
nas zaakceptuje. Bujać to my, ale nie nas. Aby obalić tę obłudną
teorię posłużę się przykładem tak wielu iście idealnych
gwiazd, które górują w kobiecych mózgach jako mentorki pod
względem wyglądu. Świat je akceptuje, świat je kocha, a one mimo
wszystko wciąż pragną być chudsze, chudsze i chudsze.. No a potem
jeszcze chudsze, bo rozmiar zero co raz częściej staje się za
dużym.. Przecież one nie akceptują samych siebie, to dlaczego
środowisko robi wręcz przeciwnie? Gdzie tu logika wszechwiedzących
psycholożków zbierających wielką kasę za mówienie trzy po
czwarte, lanie wody i nawijanie pustych słów na szare komórki
swoich klientów? No właśnie, nie ma tu logiki. Nie powinno tu być
również tych zakłamanych refleksji na temat akceptacji samych
siebie. Kochamy te gwiazdy, bo one mają siłę i motywację do tego, by być pięknymi. Marzymy o tym, by choć po części dorównać ideałom z pierwszych stron gazet. Kochamy je za to, czego sami nie mamy! Wystające obojczyki, płaski brzuch i nogi do nieba, na które można założyć krótkie szorty. Dążmy do ideału, bądźmy pięknymi bez rzekomo koniecznej akceptacji obecnego stanu rzeczy. Akceptujmy wymarzonych siebie, a nie tych obecnych, którym daleko do ideału.
Po 1. Dla Ciebie: http://www.youtube.com/watch?v=rhN7SG-H-3k
OdpowiedzUsuńPo 2. To tylko czysta szczerość;)
Po 3. Bo to za sprawą Twojej nieskazitelnie pięknej i pochłaniającej bez reszty iście polskiej pisowni - jaram się!
Po 4. Twój tekst dnia "Bujać to my, ale nie nas." i "Akceptujmy wymarzonych siebie, a nie tych obecnych, którym daleko do ideału." Absolutne BESTY dnia i składam za nie pokłony tak niskie jak tylko się da!;D
Po 5. Też tak chcę pisać...:(
Po 6. Spoko człowiek z Ciebie:*
Po 7. Musze koniecznie poznać Cię bliżej:) Co Ty na to?:>
boże, prześwietnie. masz ogromny talent, dziewczyno!
OdpowiedzUsuńmuszę zaakceptować siebie samą :)
Nie zgadzam się z tym, co piszesz. Gdyby nie samoakceptacja, to wszystkie powinnyśmy się operować. Bo nie ma ludzi idealnych. A wszelkie gwiazdy i gwiazdeczki są:
OdpowiedzUsuńa) zoperowane
b) ubrane, uczesane i wytapetowane przez stylistów
c) mają osobistych trenerów
d) photoshop...
Nie każdy może sobie na to wszystko pozwolić, bo nie każdego na to po prostu stać. Poza tym, nigdy nie będziemy wyglądać jak gwiazdy show biznesu, jeżeli nie będziemy gwiazdami show biznesu i właśnie to musimy zaakceptować. Po co się załamywać?
A z tym akceptowaniem siebie i bycie zaakceptowanym przez innych to jest tak, że jeżeli kobieta jest pewna siebie, to przykładowo facet nie zwraca uwagi na jej braki. Na przykład mój nie wiedział o istnieniu cellulitu, a i na całe szczęście do tej pory go u mnie nie widzi.
I wiesz mam takie wyobrażenie o Tobie, że jesteś typowym szczebiotkiem takim skowronkiem:D Ja również bardzo lubię poznawać nowych ludzi. Bardzo fascynują mnie ludzie, ich sposób bycia, wnętrze umysłu, ich uczucia i zachowania. Kurcze chyba powinnam być psychologiem, bo bardzo lubię analizować. Prawdopodobnie Analiza, to powinno być moje 4 imię:D
OdpowiedzUsuńTo jest post dla mnie.^^
OdpowiedzUsuńŚwietnie to napisałaś .;)
Jesteś mega. Chociaż pewnie słyszysz to w niemal każdym komentarzu ja nie staram się nawet by być oryginalna, bo to zbędne. Zgadzam się z tobą. Zajrzyj do mnie http://wszystkocokocham-dezerter.blogspot.com/ , jestem ciekawa co o tym myślisz
OdpowiedzUsuń