Morza szum, ptaków śpiew, dzika
plaża, lekki wiatr i TY. Piękna, młoda, zgrabna, zadbana niewiasta
w zwiewnej sukieneczce, wtulona w ramiona tego jednego jedynego,
który raz po raz szepce Ci do ucha czułe słówka, doprowadzające
nie tylko do gęsiej skórki na całym Twoim niewieścim ciele, ale
również do mentalnej ekstazy, która sprawia, że kochasz GO
jeszcze bardziej. Siedzicie, rozmawiacie, a reszta świata się nie
liczy, bo przecież żyje się chwilą, tym bardziej tą romantyczną.
I mówi, że kocha, że potrzebuje, żeś jedna jedyna. A ty
słuchasz, i miękniesz i chcesz jeszcze więcej. A czas mija,
płynie, zachód słońca niknie. Słowo się rzekło, czas na
rozstanie, choć noc taka młoda. Wybranek bierze twą drobniutką
dłoń i męskim krokiem odprowadza pod same drzwi, albowiem
najważniejsze dla niego jest tylko i wyłącznie Twoje
bezpieczeństwo. Całuje, mówi dobranoc i wracając do domu bije się
w pierś z tęsknoty za swą lubą, za Tobą!
No ale bądźmy szczere, takiej
miłości każdy młodzian czeka (choć ze smutkiem muszę rzec, że
nie wiadomo czy doczeka), tak chce być kochana każda dziewczyna.
Tym bardziej ta, wychowana na romantycznych książkach, filmach i
babcinych opowieściach. Ta, której tęskno do tego, czego nigdy nie
miała i nigdy nie przeżyła. No bo przecież jak dalekie nam są
XIX wieczne męskie ideały, które winny przetrwać do dziś,
jednakowoż jest wręcz przeciwnie. Z
tęsknotą kobiece oko doszukuje się rycerskich wzorców w postawach
współczesnych mężczyzn z nadzieją na dostrzeżenie w nich choć
odrobiny męstwa, szlachetności, kultury, odwagi, czy prostego bycia
dżentelmenem z prawdziwego zdarzenia. Dziewczyna pragnie być
doceniona, chwalona, komplementowana. Pragnie czuć się oczkiem w
głowie swego lubego. I wbrew pozorom, drodzy Panowie, aby zapewnić
uśmiech na twarzy swojej lubej, nie potrzeba białego rumaka,
srebrnej zbroi i walki ze złem otaczającego świata. Wystarczy
szczery uśmiech, uroczy sms na dobranoc, żeby pokazać, że
pamiętasz, ale przede wszystkim wspólne spędzenie wolnego czasu,
dajmy na to na jedzeniu zupek chińskich i oglądaniu kolejnego
sezonu Dr Housa. Kochani Panowie, czy to takie trudne? Dalszym
krokiem może być życie dewizą 'panie przodem' i wymijanie jej by
otworzyć drzwi. O jakiego wewnętrznego uniesienia dostaje moje
serce w momencie gdy zostaję potraktowana jak prawdziwa dama! Jak
dziewczyna, która szanowana jest przez płeć przeciwną! O etosie
rycerski powróć do współczesnych mężczyzn, proszę!
Niestety
pantha
rei,
czas się zmienia, a razem z nim wartości kierujące światem.
Naszych kochanych Panów dopadła choroba współczesności. Dalece
odległe są im rycerskie wartości, lecz coraz bliższe są im ich
przeciwieństwa. Przestał liczyć się honor, męstwo czy odwaga, a
zaczęto liczyć się z chamstwem, wyrachowaniem, egoizmem czy
brakiem moralności. Kobieta w męskim oku nie jest już symbolem
piękna, cnót i ideału, lecz pozbawiona została podmiotowości.
Mężczyzna nie stara się, nie kocha jak dawniej, a i miłość nie
jest już dla niego tą samą wartością, która była dla jego
pradziadków kilkadziesiąt lat temu. Świat oszalał na punkcie
niekoniecznie pozytywnych idei. Ze skruchą w sercu, nam kobietom,
przyszło nazywać CZASEM zwykłych prostaków-mężczyznami, z
nadzieją, że to określenie coś zmieni. Że pokrzepi męskie
serca, że odrodzą się dawne idee. Dopóki walczymy, a przecież
walczymy ciągle wraz ze stale kiełkującą nadzieją, to jesteśmy
zwyciężczyniami! Spotkamy tego jednego jedynego, który sprawi, że
nawet etos rycerski nie będzie tak idealny jak nasz luby w naszych
oczach. Czy nie? Bo chyba dobrze mówię :)
